Święto Mostu i Żeliwa

Serce człowieka sercem miasta. Kraków ma rynek z pomnikiem „Adasia”, Warszawa „Syrenkę”, Gdańsk Długi Targ z „Neptunem”, a my mamy Most. Nie taki zwykły jakich są tysiące, my mamy Most wyjątkowy, najstarszy na świecie, wiszący most żelazny, dowód kunsztu ozimeckich hutników i mistrza Carla Schotteliusa. Mamy się czym chwalić. Parafrazując słowa wieszcza: Niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż w Ozimku najstarszy na świecie wiszący most żelazny mają.

swieto-mostu-i-zeliwa

Dlatego kilka miesięcy temu członkowie Stowarzyszenia Doliny Małej Panwi postanowili zwrócić uwagę mieszkańców naszej gminy i regionu, na Most i na naszą, najstarszą Hutę . Decyzja o organizacji „Święta Mostu i Żeliwa” nie przyszła łatwo. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że poza trudami przygotowania tej uroczystości, będziemy musieli się zmierzyć z ogromnym wyzwaniem finansowym. Już podczas wstępnych rozmów w Urzędzie Gminy i Miasta usłyszeliśmy, że nie możemy liczyć na wsparcie finansowe z naszego samorządowego budżetu. Mimo to podjęliśmy wyzwanie.

Święto obyło się w dniach od 11 do 13 września 2015 roku. Nieprzypadkowo wybraliśmy ten termin. Właśnie 12 września 1827 roku, 188 lat temu, uroczyście oddano do użytku most wiszący w ówczesnym Malapane. Z satysfakcją, dla organizatorów i wszystkich zaangażowanych w przygotowanie tego święta osób, obserwowaliśmy wielkie zainteresowanie i liczny udział mieszkańców i gości w uroczystościach. Poprzedziły je długie przygotowania. Udało się zgromadzić potrzebne środki finansowe. Nasz pomysł bardzo się spodobał Fundacji Górażdże „Aktywni w Regionie” i to ona została sponsorem głównym imprezy. Wielkim wsparciem było dla nas pomoc byłego mieszkańca naszego miasta, a prywatnie kolegi z ławki szkolnej jednego z członków Stowarzyszenia, Piotra Adamka właściciela firmy Profit Development oraz pozostałych sponsorów, firm: TECH SYSTEM, FORMOPEX i FA Rajfel. Przychylność i pomoc pozafinansową uzyskaliśmy od bardzo wielu lokalnych instytucji i organizacji. Nasze podziękowania kierujemy do: Urzędu Gminy i Miasta za uporządkowanie terenu parkingu, Domu Kultury za użyczenie strojów i występ Ozimskiej Orkiestry Dętej pod dyrekcją Zygmunta Antosika, Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej za podłączenie wody i wywóz śmieci, naszych wspaniałych strażaków z Ochotniczych Straży Pożarnych, którzy perfekcyjnie zadbali o ład i porządek, Huty Małapanew za udostępnienie terenu i organizacyjną przychylność, pana Huberta Locha za sprawne zabezpieczenie dostępu do energii elektrycznej, pocztom sztandarowym za udział w korowodzie.

Największe jednak słowa uznania i podziękowanie za trud, należą się członkom Stowarzyszenia i licznym sympatykom, którzy poświęcili prywatny czas, aby w licznych spotkaniach i wielogodzinnych próbach przygotować uroczystość. Nie uda się wymienić ich wszystkich, ale szczególne podziękowania należą się: Justynie Wajs-Fijałkowskiej za wspaniały scenariusz i mistrzowską reżyserię inscenizacji historycznej, chórowi kierowanemu przez Pawła Wielgusa nie tylko za wspaniały śpiew, ale także za rewelacyjną grę aktorską i stroje, młodzieży, która odegrała role „młodych lisów” i licznie włączyła się w pomoc, wielu osobom indywidualnym, które przez wszystkie godziny trzydniowego święta pomagały w ważnych, choć może mniej widocznych pracach.

Wiele głosów sympatii i pochwał, które do nas docierają potwierdza, że święto przebiegło w wesołej, barwnej atmosferze, przy dobrej muzyce i kuchni, z wieloma atrakcjami dla wszystkich. Nie o wszystkim da się napisać, ale kilka wydarzeń zasługuje na wspomnienie. Świętowanie zaczęliśmy już w piątek 11 września. Po uroczystym otwarciu, dokonanym przez Burmistrza Ozimka Jan Labus oraz prezes Stowarzyszenia Dolina Małej Panwi Józefa Tomasza Jurosa, bawiliśmy się przy muzyce zespołu „Animator”, racząc się trunkami ze specjalnie przygotowanych na tą okazję kufli. W sobotę od rana wiele osób odwiedziło „Giełdę Żeliwa i innych staroci”. Z pewnością wyjątkowym było nabożeństwo ekumeniczne w kościele ewangelickim, odprawione przez księdza Wojciecha Prackiego, proboszcza parafii ewangelicko-augsburskiej w Opolu i naszego proboszcza Mariana Demarczyka. Do ostatniego miejsca wypełniona świątynia potwierdziła, nie tylko wyjątkowość tego miejsca, ale także zainteresowanie samym nabożeństwem. Tłum żywo reagujących widzów, obserwujących historyczny korowód i sobotnią inscenizację, przypominającą wydarzenia z uroczystości otwarcia wiszącego mostu, jest najlepszym dowodem, że historia nie musi być nudna i może stanowić okazję do doskonałej zabawy. Stroje z epoki oraz z dumą noszone przez członków Stowarzyszenia, pieczołowicie odtworzone mundury hutnicze z roku 1780, dodały niewątpliwego kolorytu przedstawieniu. Dokonano też dekoracji tegorocznego Króla Kurkowego, hetmana naszego Bractwa Strzelców Hutniczych Romana Jarosińskiego, łańcuchem królewskim oraz wręczono okolicznościową szablę Piotrowi Adamkowi, jako dowód nadania tytułu honorowego członka naszego Bractwa. Po części artystycznej rozpoczęliśmy biesiadę przy muzyce „Śląskich Bajerów”. Nasze pociechy mogły się nabawić do woli na darmowych „dmuchańcach”, a wszyscy mogli zobaczyć pracę kowala i garncarza. Pokaz odlewnictwa z pieca żeliwiaka i odlewanie w formach przygotowanych przez dzieci pokazały, że ciężka praca hutnika przynosi piękne efekty. Potwierdziły to łzy wzruszenia w oczach rodziców, którzy wraz z dziećmi odbierali w Muzeum „swoje” odlewy, wykonane w przygotowanych własnoręcznie formach. Wieczorem rozpoczął się niesamowity pokaz ogni sztucznych, puszczanych z dachu „Manhatanu”, który wywołał zachwyt widzów, a widoczny był z odległości wielu kilometrów. W sobotę zabawa trwała prawie do białego rana.

Niedzielna „bitwa o most”, obserwowana przez bardzo licznych mieszkańców i gości, choć nie miała historycznego umocowania, okazała się „wystrzałowym” punktem programu. Naprzeciw siebie stanęli nasi mężni hutnicy oraz Prusacy z Garnizonu Kozielskiego. Po bitwie, w której waleczni hutnicy obronili most, rozpoczął się trzeci dzień biesiady, tym razem przy muzyce zespołu „REVO”. Hulankom i swawolom nie było końca, a jadło serwowane przez „Dziką Chatę” zaspokajało najbardziej wymagające podniebienia biesiadników. W tych dniach również Muzeum Hutnictwa cieszyło się wielkim zainteresowaniem i odnotowaliśmy bardzo wielką rzeszę zwiedzających. Niech żałują ci, którym nie udało się uczestniczyć w licznych atrakcjach Święta Mostu i Żeliwa.

Z bardzo wielu ust słyszymy słowa zachęty do cyklicznego organizowania tego typu imprezy. Choć kosztowała nas ona wiele wysiłku i pracy, oceniając zainteresowanie mieszkańców i gości, myślimy o tym. Mamy nadzieję, iż tegoroczne „Święto Mostu i Żeliwa” nie będzie ostatnim, a pierwszym początkującym tradycję świętowania urodzin naszego Mostu.
Więc może do zobaczenia za rok…

RJ i JTJ

Top
Menu
Responsive Menu Clicked Image