Śladami dawnego hutnictwa w Austrii i na Morawach

W dniach od 17 do 20 maja tego roku Stowarzyszenie Dolina Małej Panwi zorganizowało wyjazd śladami dawnego hutnictwa do Austrii i na Morawy. Inspiracją do tej, jak się miało okazać wyjątkowo ciekawej wycieczki, była ubiegłoroczna V Konferencja Miłośników Żeliwa Europejskiego w Ozimku, a właściwie jej bardzo ciekawi uczestnicy.

Pierwszym celem naszej podróży była niewielka górska miejscowość środkowej Austrii, o wiele mówiącej nazwie Gußwerk (pol.: zakład żeliwa), leżąca zaledwie kilka kilometrów od bardzo znanego sanktuarium Maria Zell,. Historia odlewnictwa żelaza w tej miejscowości, należącej do istniejącego od początków minionego tysiąclecia i zajmującego się wydobyciem rud żelaza opactwa St. Laberecht, rozpoczęła się w XVII wieku. Po rozbudowie zakładu w 1742 roku, nabrał on ponadregionalnego znaczenia. Odlewnictwo artystyczne, które nas najbardziej interesowało, było tylko częścią zasadniczej produkcji: armat, części maszyn i wyrobów użytkowych. Mieliśmy okazję, oprowadzeni przez Richarda Pichlera, założyciel miejscowego stowarzyszenia historycznego, zwiedzić nie tylko muzeum z ok. 400 eksponatami, ale także działającą nadal niewielką odlewnię, wykonującą m.in. żelazną i srebrną biżuterię w oparciu o stare modele.

Będąc tak blisko, nie mogliśmy nie odwiedzić sanktuarium w Maria Zell z cudowną figurą Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Historia tego miejsca wiąże się z wydarzeniami z 21 grudnia 1157 roku, kiedy to mnich Magnus, podróżujący górskimi szlakami został uwięziony przez skalne głazy. Uwolnienie zawdzięczał modlitwie do niesionej figury. Wybudowana w miejscu cudownych wydarzeń drewniana świątynia została dwa wieki później zastąpiona istniejącymi do dzisiaj: murowaną bazyliką pochodzącą z roku 1340 (gotycki chór) i 1350 (trójnawowa hala główna świątyni). Jednym z fundatorów świątyni był król Ludwik I Węgierski. W bogatym ołtarzu głównym do dziś zachowała się cudowna figura, która jest celem pielgrzymek nawet z odległych krajów.

Wieczorem pierwszego dnia naszej wyprawy, po przejeździe pięknymi alpejskimi trasami, dotarliśmy do Grazu, stolicy Styrii (niem.: Steyemarkt). To stosunkowo mało znane austriackie miasto, którego historia sięga 881 roku, przyćmione sławą Wiednia, Salzburga czy Insbruku, urzekło nas przede wszystkim zabytkami starego miasta wpisanego na listę dziedzictwa UNESCO. Przez dwa dni, o różnych porach, wędrowaliśmy urokliwymi uliczkami i zaułkami pełnymi zabytkowych budowli, od czasu do czasu zaskakiwani, doskonale wkomponowaną w historyczną zabudowę, nowoczesną architekturą. Jednak najważniejszym powodem wizyty w tym mieście było Muzeum Shell Collection. Od ponad 50 lat Hanns Shell zajmuje się gromadzeniem wszystkiego co wiąże się z zamkami i kluczami. W prywatnym, trzykondygnacyjnym muzeum rodziny Shell zgromadzono ponad 13000 obiektów: szkatułek, pudełek, skrzyń, sejfów, skrytek, drzwi, zamków, kluczy… od antyku do współczesności, pochodzących z Europy, Azji i Afryki. „Uzupełnieniem” wystawy jest ekspozycja, jak się okazuje największej na świecie, kolekcji żeliwa artystycznego. W ciągu kilku godzin pobytu w Muzeum, oprowadzani przez właściciela i założyciela Hannsa Schell oraz dyrektor Martinę Pall, których poznaliśmy na konferencji w Ozimku, mieliśmy okazję oglądać tysiące eksponatów: biżuterii, obiektów figuralnych, plakiet i wielu innych wyrobów, między innymi z odlewni Gußwerk/Mariazell, Berlin, Sayn, Gliwic czy Kasli. Ta wizyta przekonała nas o silnych związkach hutnictwa śląskiego z najważniejszymi ośrodkami odlewnictwa artystycznego w Europie.

W sobotę wyruszyliśmy w drogę powrotną, ale nie był to koniec naszych wojaży. Przed południem dotarliśmy do Brna, stolicy Moraw. Czekali na nas Jitka i Jaroslav Sedlarowie, których spotykaliśmy na poprzednich konferencjach: w Berlinie, Iron Bridge w Anglii, no i oczywiście w Ozimku. On, emerytowany historyk architektury uniwersytetu brneńskiego, oprowadzając nas po pięknym starym mieście, opowiadał o jego długiej i bogatej historii. Wielokrotnie zwracał uwagę na związki najdawniejszej historii Polski i Moraw. Ona, była dyrektor muzeum w Brnie, zwracała szczególna uwagę na liczne żeliwne detale architektoniczne. Warto było zwiedzić to, nieodległe przecież, a mało znane, pełne zabytków miasto.

Wieczorem dotarliśmy na nocleg do niewielkiej, oddalonej 20 km od Brna, Krtiny (pol.: Chrzciny). Nazwa nawiązuje do podania jakoby w tym miejscu Cyryl i Metody chrzcili pierwszych mieszkańców Moraw. Potężny klasztor, górujący do dzisiaj nad osadą, jest miejscem licznych pielgrzymek. Po niedzielnej mszy św. w sanktuarium ruszyliśmy dolinami Morawskiego Krasu, do położonej kilka kilometrów dalej Adamovej Huty. Zabudowania zakładu, z których wiele pamięta jego początki w XVIII wieku, należą do unikatowych w skali światowej. Dla nas, poza zachowanym wielkim piecem, zaskoczeniem były budynki mieszkalne z początku XIX wieku, będące wierną kopią tych zachowanych w naszych Jedlicach. To nie jedyny związek morawskich hut z naszym Ozimkiem. Właśnie stąd, w połowie XVIII wieku, przybyli pierwsi mistrzowie wielkich pieców hut w Ozimku i Zagwiździu, Johann i Georg Krigarowie, a także ich brat, założyciel pierwszej karczmy w Ozimku, Wenzel Krigar. Po zwiedzeniu miejscowego muzeum i rozmowie z wolontariuszami i pracownikami Muzeum Techniki w Brnie, rekonstruującymi hutnictwo dymarkowe z początku naszej ery, ruszyliśmy do nieodległego Blanska, który w XVIII i XIX wieku był centrum miejscowego hutnictwa. Wielkim orędownikiem i sprawcą rozwoju nowoczesnych technologii był właściciel okolicznych ziem, hrabia Hugo Franz Salma, o którym Jitka Sedlarowa napisała obszerną monografię. W blanskim zamku zgromadzono piękną kolekcję żeliwa artystycznego i użytkowego. Po jej zwiedzeniu i zjedzeniu doskonałego obiadu, pożegnaliśmy naszym przyjaciół: Jitkę i Jaroslava Sedlarów, po czym ruszyliśmy w drogę powrotną do domu.

Czterodniowy, wypełniony intensywnym programem wyjazd, okazał się bardzo interesującym. Pozwolił nam poznać zupełnie dotychczas nieznany fragment historii hutnictwa i jeszcze raz utwierdzić się w przekonaniu, jak silne były związki naszej huty z bardzo wieloma ośrodkami hutniczymi w Europie.

Józef Tomasz Juros SDMP

 

 

Ryciny.
01. Muzeum Hutnictwa w Gusswerk mieści się w budynku starego urzędu hutniczego
02. Uczestnicy wyjazdu w Muzeum Schell Collection w Gracu. W środku stoją: założyciel i właściciel kolekcji Hanns Schell oraz dyrektor muzeum Martina Pall
03. Obok wspaniałych zabytków starego Gracu, podziwialiśmy też nowoczesną architekturę, doskonale wkomponowaną w historyczną zabudowę
04. Po zbytkach Brna oprowadzali nas Jitka i Jaroslav Sedlarowie
05. Odrestaurowany wielki piec Adamowej Huty pamięta połowę XVIII wieku

Top
Menu
Responsive Menu Clicked Image